Jak się mądrze rozwieść

::  Rozwód - koniec, a może początek? :: Szczegóły znajdziesz tutaj >>

 

Jak się mądrze rozwieść? Pod tym tytułem Gazeta Wyborcza w poniedziałek rozpoczęła cykl artykułów, mających na celu pokazanie krok po kroku, jak przeprowadzić rozwód w Polsce. I nie ma w tym nic złego... chociaż mocno kłóci się we mnie samo stwierdzenie “mądrze rozwieść”. Bo lepszym wydaje się “mądrze żyć, by się nie musieć rozwodzić”.

 

Rozwód jest takim momentem w życiu pary, w którym dwoje ludzi dociera do miejsca, że nie chce czy też nie widzi możliwości, dalszego życia pod jednym dachem. I oczywiście patrząc w tym wymiarze, warto wiedzieć, jak mądrze się rozwieść, aby nie pogłębiać traumy, którą sam w sobie jest rozwód.


Tym niemniej rozwód jest stacją końcową, nie początkową historii małżeńskiej. A od tej początkowej należało by zacząć.

 

“W Polsce w roku 2000 rozwiodło się (lub uzyskało separację) 44 tys. małżonków, a w 2008 r. już 69 266. Oznacza to, że tylko w 2008 roku rozwód zaistniał w rodzinach, w których żyło ok. 111 tys. dzieci i prawie 139 tys. osób dorosłych (razem 250 tys. osób). Rozwody są silnym przeżyciem emocjonalnym, często o charakterze wręcz traumatycznym. W psychologii są wymieniane jako jedno z najbardziej stresujących wydarzeń życiowych.

 

Z badań wynika, że osoby rozwiedzione – w porównaniu z osobami pozostającymi w związkach małżeńskich – częściej zapadają na choroby somatyczne, częściej są hospitalizowane, częściej sięgają po alkohol i nadużywają go. Częściej również wykazują zaburzenia psychiczne i emocjonalne. Dla dzieci rozwód ich rodziców – to prawdziwe trzęsienie ziemi; czas pełen obaw, lęków i pytań o niepewną przyszłość.

 

Rozpad rodziny z jednej strony paraliżuje dziecko, wyzwala postawę bierności, apatii, izolacji wobec rówieśników i dorosłych; z drugiej zaś tworzy postawę buntu, niechęci i żalu do rodziców. Dziecko często przestaje liczyć się z ich opinią, nakazami i zakazami. Dzieci rozwiedzionych rodziców są na ogół bardziej osamotnione. Rozejście się rodziców odbija się także na ich warunkach materialnych, edukacji i zdrowiu.” - pisze Antoni Szymański, socjolog (www.hli.org.pl).


W  świetle takich danych czymś co jest szczególnie niepokojące z punktu widzenia dbałości o własne szczęście, rozumiane jako szczęście własnej rodziny, to świadomość, że 94% osób badanych akceptuje zakończenie nieudanego małżeństwa właśnie rozwodem.

Rozwód stał się czymś tak oczywistym, jak zakupy w markecie - nie udaje się nam dogadać, to się rozstajemy. Jedne pary robią to szybko i w zgodzie, inne miesiącami się ze sobą kłócą o formalne ustalenia rozstania.

Najczęstszym powodem który jest uznawany za przyczynę, która może prowadzić do rozwodu, jest wśród osób badanych przemoc w rodzinie (81%)  w drugiej kolejności niewierność (41% - zachęcam do wzięcia udziału w anonimowej ankiecie "Dlaczego zdradzamy"), w trzeciej uzależnienia (24%). O ile przemoc (dla zainteresowanych tematem załączam bezpłatny poradnik "Zrozumieć przemoc w rodzinie") i uzależnienia to dwa bardzo poważne zagadnienia wymagające osobnych rozważań, tak niewierność, którą podaje niemal połowa badanych czy występujące w dalszej kolejności kłótnie i brak porozumienia, to zagadnienia nad którymi można świadomie pracować, jeszcze na długo przed ślubem. Dzięki temu ryzyko rozwiedzenia się, można znacząco wyeliminować ze swojego życia.

W typowym związku jesteśmy tak zainteresowani sobą i swoimi sprawami, że dobro partnera jest nam bliskie przeważnie w kontekście zaspokajania naszych własnych potrzeb. Oczywiście tu od razu można się zastanowić - “no dobrze, ale skoro robię to i to i jeszcze to dla mojego partnera, to przecież nie zaspokajam swoich potrzeb, tylko właśnie jego”. No właśnie nie do końca ;)  Często zdarza się tak, że to co robimy z myślą o partnerze, to tylko nasze wyobrażenie tego, czego partner by od nas oczekiwał, nie zaś jego realne oczekiwanie. Taka zaś sytuacja nakręca spiralę obopólnego niezadowolenia, ponieważ każdy z partnerów realizuje we wspólnym życiu to, co uważa za słuszne (lub jego rodzice, przyjaciele czy inne osoby trzecie uważają za słuszne), nie zaś to co oboje uważają za słuszne dla swojego związku jako para.

Ten brak porozumienia w związku w dużej mierze wypływa z tego, że krocząc przez życie, kroczymy utartymi szlakami, znanymi ścieżkami i odgórnie zakładamy, że skoro w moim domu rodzinnym coś się sprawdzało, tak samo sprawdzi się w mojej nowej rodzinie, którą zakładam. A tak nie jest, bo nie ma dwóch identycznie funkcjonujących rodzin.  Ale żeby się o tym dowiedzieć trzeba ze sobą rozmawiać, ustalać i budować coraz to nowe płaszczyzny porozumienia. Inwestować czas w to, aby się poznać z każdej możliwej strony, a nie tylko z okresu przedmałżenskich imprez.  Życie po ślubie nakłada na parę zupełnie inne zobowiązania niż przed ślubem. I o tym się często zapomina.

Aneta Styńska
www.psychorada.pl



Chcesz mieć dostęp do większej ilości artykułów? Załóż bezpłatne konto i sprawdź co jeszcze zyskasz >>

 

Komentarze z Facebooka:

Napisz co myślisz - pytania i merytoryczne komentarze zawsze mile widziane!

Jak kupować? Wybierz produkt odpowiedni dla Ciebie Podaj nam swoje dane Dokonaj opłaty Aktywacja następuje w ciągu 24 godzin od momentu wpłaty środków