Jak cię widzą, tak cię piszą

O tym jak pierwsze wrażenie może na wieki utrwalić nasze wyobrażenie o kimś innym

 

Przeczytałam niedawno artykuł o kobiecie, która zajmuje się  testowaniem wierności mężczyzn. Dowiedziałam się, że dziewczyny podejmują się takich zadań za wynagrodzeniem,  i że  wiele żon  odkłada podobno duże pieniądze, żeby móc zatrudnić testerkę i przekonać się o tym, czy jej mąż jest skłonny do zdrady. 

 

Nie chcę oceniać tego, czy uwodzenie mężczyzn w celu sprawdzenia ich wierności partnerkom jest moralne i tego, czy może być pożyteczne dla kogokolwiek, czy raczej może powodować „samospełniające się proroctwo” i przyczyniać się do tego, że mężczyzna ulegnie specjalistce od uwodzenia  i rzeczywiście zdradzi. To temat na inny artykuł.

 

Zaciekawiło mnie to, co kobieta, która określa siebie mianem  testerki robi, żeby wywrzeć na mężczyźnie, którego nie zna odpowiednie pierwsze wrażenie.

 

Traf chciał, że spotkałam i porozmawiałam z jedną z nich, Zosią.

 

- Od pierwszego wrażenia wszystko zależy- mówi Zosia  - mężczyzna musi zainteresować się mną od razu, musi chcieć mnie poznać, inaczej nie będę miała okazji, żeby przekonać się o tym, czy potrafi dochować wierności swojej partnerce. Jeżeli to pierwsze wrażenie, jakie na nim wywrę będzie negatywne , jeżeli mnie wcale nie zauważy, wtedy nie wywiążę się z zobowiązania wobec jego partnerki , która mi zaufała i od której wzięłam za swoją pracę pieniądze.

 

 

Pierwsze wrażenie jest wyobrażeniem naszej  osoby, jakie rodzi się w głowie kogoś, kto nas jeszcze nie zna. Kiedy w zasięgu naszego wzroku albo słuchu znajdzie się nieznana nam wcześniej osoba, możemy ją zauważyć lub nie.  To, czy skierujemy na nią naszą uwagę, jest zależne od wielu czynników. Nasz umysł filtruje informacje i odsiewa te, które odbiera jako dla nas nieprzydatne lub nie interesujące. Umysł jest leniwy i jeśli mu w tym nie przeszkodzimy , będzie  chodzić na skróty. Takie myślenie na skróty pomaga nam zaoszczędzić czas, który musielibyśmy poświęcić na analizowanie sygnałów, które do nas docierają.

 

Więc jeśli bodziec budzi w nas pozytywne skojarzenia, bo wiąże się z tym, co było dla nas atrakcyjne w przeszłości , dążymy do kontaktu z osobą, lub rzeczą, która to pozytywne skojarzenie w naszym umyśle wywołuje.

 

To nieprawda, że kiedy kogoś poznajemy, oceniamy go na podstawie logicznych argumentów. Nasza reakcja, która rodzi się już w ciągu pierwszych sekund kontaktu z drugą  osobą jest czysto emocjonalna. W ciągu tych pierwszych sekund oceniamy to, czy osoba jest dla nas atrakcyjna, czy nie jest i na tej podstawie decydujemy o tym, czy chcemy ją poznać.

 

Ta nasza pierwsza ocena staje się zazwyczaj bardzo trwała, ponieważ nasz umysł szuka argumentów potwierdzających pierwsze wrażenie, jakie zrobiła na nas nowo poznana osoba. Z tego też względu wydaje nam się, że oceniając kogoś , bierzemy pod uwagę racjonalne, logiczne argumenty, świadczące o tym, z jaką osobą mamy do czynienia. I jesteśmy w błędzie.

 

Nasza ocena jest wynikiem emocji powstałych w wyniku skojarzeń jakie budzi w nas osoba.  Te skojarzenia mogą być  wynikiem naszych przeszłych doświadczeń związanych  być może z inną osobą, którą spotkaliśmy dawno temu, i którą lubiliśmy lub nie, która miała  jakąś cechę podobną do tej, którą zauważamy u nowo poznanej osoby (mieliśmy kiedyś na przykład dobrego przyjaciela o rudych włosach, a dziewczyna, którą poznaliśmy ma właśnie rude włosy, więc automatycznie przypisujemy jej wszystkie pozytywne cechy, które miał nasz przyjaciel) .

 

Emocje, jakie może w nas wzbudzić nowo poznana  osoba mogą być też  związane z  sytuacją, w której ją poznajemy i  z naszym stanem emocjonalnym, w którym się znajdujemy poznając kogoś.

 

Wyobraźmy sobie, że poznajemy kogoś, w momencie, kiedy przeżywamy  smutek i jesteśmy skoncentrowani mocno na sobie. W takim momencie  możemy w ogóle nie dostrzec osoby, która wzbudziłaby nasze zainteresowanie gdybyśmy spotkali ją będąc radośni i otwarci na kontakty z innymi ludźmi. 

 

Przedstawiłam Zosi te fakty potwierdzające, że nastawienie drugiego człowieka wobec nas jest w dużej mierze od nas niezależne, bo  nie możemy do końca mieć wpływu na to,  jakie pierwsze wrażenie  wywołamy w umyśle drugiej osoby. 

 

KF: Zosiu, chyba nie może Ci się zawsze udawać sprowokować do kontaktu mężczyznę, który jest Twoim celem? Nie możesz przecież mieć pewności co do tego,  czy pozytywne , czy negatywne skojarzenia w nim  wzbudzisz.

 

Z: Masz rację, nie mogę tego wiedzieć i zawsze istnieje niewielkie ryzyko tego, że mi się nie powiedzie. Żeby je zminimalizować robię najpierw wywiad na temat tego, co  mężczyzna lubi, żeby wiedzieć, co mam na siebie włożyć, o czym mówić, żeby mnie zauważył. Staram się jak najwięcej o nim dowiedzieć. 

 

Zdarzyła mi się sytuacja, kiedy musiałam przefarbować włosy, bo żona mężczyzny, którego miałam spróbować uwieść powiedziała mi, że jej mąż ma uraz do jasnych blondynek.  Ponoć miał kiedyś w pracy szefową  o takim kolorze włosów, której bardzo nie lubił.  Lubię eksperymentować z włosami, więc bez problemu zgodziłam się pobyć szatynką. 

 

 

Bardzo często ludzie podczas rozmowy kwalifikacyjnej z potencjalnym szefem albo na pierwszej randce starają się, żeby widoczne były jakieś ich konkretne cechy, po to, żeby sprostać oczekiwaniom drugiej strony. Ale ma to sens tylko wtedy, jeżeli to, co podkreślamy  to naprawdę nasze cechy, z którymi się identyfikujemy, jeżeli nie udajemy, bo nie ma sensu udawać przed kimś, z kim chcemy utrzymać długotrwały kontakt.

 

 

ZW mojej pracy  udawanie kogoś trochę innego niż ja  może być skuteczne , bo nie zależy mi na kontynuowaniu znajomości . Mężczyznę mam  zainteresować sobą na jeden wieczór, może dwa.

 

W życiu rzeczywiście nie jest możliwe, żeby  cały czas udawać i nie jest to potrzebne, jeżeli chcemy, żeby druga osoba  doceniła i  zaakceptowała nas, a nie fałszywe wyobrażenie o nas. 

 

Tylko wtedy , jeśli naprawdę lubimy i dobrze się czujemy w butach na wysokim obcasie , i jeśli dowiemy się , że chłopakowi , na którym chcemy zrobić dobre wrażenie podobają się szpilki, warto je założyć, w innym wypadku nie ma się co męczyć.

 

 

Niektórzy uważają, że jednak opłaca się na początku znajomości trochę poudawać, żeby wytworzyć w umyśle drugiej osoby odpowiednie wrażenie. Bo pierwsze wrażenia, choć mogą być fałszywe, są na tyle trwałe, że potrzeba wiele czasu, nierzadko  nawet upływu lat zanim druga osoba zauważy , że jej obraz naszej osoby jest nieprawdziwy.

 

A przecież żeby takie pierwsze wrażenie powstało wystarczy jednorazowy kontakt. Potem już nie musimy udawać, bo niezależnie od tego, czy będzie ono dla nas korzystne czy nie,  obraz naszej osoby zgodny z tym wyobrażeniem zapisuje się na długo w umyśle drugiego człowieka. 

 

 

Psychologowie nazywają taki efekt, efektem halo lub inaczej aureoli. Jeżeli czyjaś osoba wywarła na nas dobre wrażenie, automatycznie zaczynamy przypisywać tej osobie pozytywne cechy osobowościowe, tylko na podstawie tego pierwszego wrażenia. Wtedy mówi się  o efekcie Polyanny. Natomiast jeżeli na podstawie negatywnego pierwszego wrażenia , jakie wywoła w nas osoba zaczynamy przypisywać jej negatywne cechy, nazwano to zjawisko efektem Golema.

 

Potwierdził to w swoim badaniu  psycholog  Bertram Gawronski.
Zauważył, że jeśli nasze pierwsze wrażenie na temat kogoś nie jest pozytywne, na przykład nasz nowy kolega z pracy zrobił na nas przy pierwszym kontakcie nieprzyjemne wrażenie, to nawet jeżeli później będzie miała miejsce sytuacja, , w której stwierdzimy, że to tak naprawdę bardzo fajna osoba, to i tak w dalszym ciągu to negatywne pierwsze wrażenie będzie dominować w tym, jak postrzegamy naszego kolegę, i będziemy mu przypisywać raczej negatywne cechy z wyjątkiem sytuacji powiązanych z tą, w której zobaczyliśmy , że ma on również cechy pozytywne.

Jeżeli więc po pracy spotkamy go na wspólnej imprezie i stwierdzimy, że dobrze się z nim bawimy , pozytywne odczucia w stosunku do niego , które zrodzą się w trakcie imprezy, będą przeważać jedynie w sytuacjach powiązanych z imprezą. Nie zaczniemy od tej pory myśleć o nim , że jest jednak fajną osobą , ale nadal będzie nam się wydawał nie fajny z wyjątkiem chwil spędzonych na wspólnych imprezach.

Jeżeli  osoba, która zrobi na nas negatywne pierwsze wrażenie, będzie nam w innych sytuacjach pokazywać swoje pozytywne cechy, my będziemy traktować te sytuacje jako wyjątkowe. 

 

Kluczem do zatarcia pierwszego wrażenia, jest próba jego zmiany w wielu różnych kontekstach. Więc potrzeba jak najwięcej takich uznanych przez nas za wyjątkowe  sytuacji, w których zachowanie naszego kolegi wzbudzi w nas pozytywne wrażenie, żeby negatywne pierwsze wrażenie zaczęło tracić swoją moc. 

 

 

I jeżeli pierwsze   wrażenie jakie na nas kolega wywarł miało miejsce w pracy, nie zmienimy  tego przekonania o nim, jeżeli tylko w pracy zacznie pokazywać nam, że ma wiele  cech przeczących temu naszemu pierwszemu wrażeniu.  Skuteczne dla zmiany naszego przekonania o nim na pozytywne będzie to, jeśli zaczniemy  odkrywać  pozytywne cechy kolegi w sytuacjach nie związanych z pracą, ponieważ w naszym umyśle utrwaliło się już skojarzenie sytuacji powiązanych z pracą z tym,  że nasz kolega nie jest fajny. Nie fajnym współpracownikiem może już dla nas pozostać na wieki.

 

 

KF: Pierwsze wrażenie w umyśle osoby powstaje w zaledwie kilka sekund. Co w tak krótkim czasie można dostrzec? Na podstawie czego to wrażenie umysł ludzki tworzy?

 

Z:  Mężczyzna, który jest moim celem może najpierw wyłapać z otoczenia mój głos, albo obraz mojej osoby. Więc pierwsze wrażenie budowane jest na podstawie sygnałów wzrokowych i słuchowych. Ciekawe jest to, że treść tego, co mówimy wcale nie wpływa istotnie na to, jak inni  nas oceniają. Ważniejszy jest ton głosu, akcent z jakim mówimy, jego barwa, wysokość i natężenie , dynamika oraz szybkość mówienia. Podobno najprzyjemniej słucha się osób mówiących dynamicznie, ale  z umiarkowaną szybkością , wypowiadających 120-170 słów na minutę. 

 

Zarówno kobiety jak i mężczyźni preferują niższy ton głosu, mężczyźni lubią podobno głos kobiecy z lekką chrypką. Myślę, że taki lekko zachrypnięty głos kojarzyć się może z klimatem większej bliskości i intymności, przynajmniej ja mam takie wrażenie, kiedy słucham wokalistek , które najbardziej lubię. Lubię dźwięk  nie do końca czysty, nie do końca wystudiowany  , brzmiący , jakby kobieta nie śpiewała na scenie ale dla siebie  albo dla  swojego mężczyzny w domowym zaciszu.  Spontanicznie,  z potrzeby serca.  Albo jakby rano budząc się u boku ukochanego, jeszcze zaspanym i schrypniętym głosem szeptała  mu coś do ucha.

 

 

Podobno kobiety poznając drugiego człowieka patrzą przede wszystkim na twarz, a mężczyźni oceniają całą sylwetkę. I wiesz co? – mówi Zosia,- mężczyznom na ogół nie zależy na tym, żeby kobieta była szczupła. Podobają im się proporcjonalne ciała, spójrz na mnie , nie jestem ani szczupła ani specjalnie ładna , mimo tego, potrafię przyciągnąć mężczyzn do siebie.

 

KF:  Jak myślisz , czym ich przyciągasz , oprócz tego, że Twoja sylwetka jest proporcjonalna, i że nie masz piskliwego głosu?

 

Z: Słyszałam, że według naukowców rysy twarzy są ogromnym źródłem informacji o nas, takich,  które człowiek odbiera intuicyjnie.  Emocje, które najczęściej przeżywamy odbijają się na naszych twarzach, kształtują ich rysy.

 

Ludzie nie lgną do osób pesymistycznie nastawionych do siebie i do świata. Chyba boją się , że ten pesymizm ogarnie ich samych.  Zwracają uwagę na pogodne twarze. Ja mam chyba taka pogodną twarz, bo dużo się śmieję.

Nawet kiedy jestem smutna , jeśli  chcę zrobić na kimś pozytywne wrażenie , uśmiecham się do niego i na niego patrzę.

 

Uśmiech i kontakt wzrokowy, oczywiście nie natarczywy, żeby nie został odebrany jako atak i nie wzbudził w drugiej osobie dyskomfortu, są chyba tym, co na ludzi najsilniej  działa. Bo ludzie lubią być zauważani i doceniani. Jeżeli nawet widać, że jestem w złym nastroju, ale ktoś zobaczy, że spojrzę na niego i się do niego uśmiechnę, pomyśli  , że to on wywołał uśmiech na mojej twarzy, że poprawił mi nastrój. Dzięki temu sam ze sobą poczuje się lepiej , bo dowie się, że ma coś  do dania drugiej osobie, że ma w sobie coś, co może wywołać czyjś uśmiech. Wysyłam  mu sygnał będący dla niego informacją : Ja w  twoim towarzystwie  będę czuła się dobrze, a ty w moim towarzystwie będziesz się dobrze czuł sam ze sobą.

 

Jeżeli ktoś ma napięte rysy twarzy, druga osoba może pomyśleć, że to kontakt z nią wywołał w osobie , którą poznaje nieprzyjemne emocje.  Zacięta, ponura mina  może zniechęcać do kontaktu.

 

Ważne jest też to, w jaki sposób się poruszam i moja postawa ciała. Nie jestem klasyczną pięknością, chyba pięknością nie jestem w ogóle, ale jeżeli wiem, że poruszam się z gracją, energicznie, jeśli nie jestem przygarbiona ale mam sylwetkę wyprostowaną, to może dla innych świadczyć o tym, że nie boję się życia i umiem się życiem cieszyć. Jeżeli moje ręce tańczą , kiedy gestykuluję coś opowiadając, przyciągają wzrok drugiej osoby. Ale jeżeli moja gestykulacja byłaby przesadna , ten , kto na mnie patrzy mógłby uznać, że jestem osobą , która nie wierzy w siebie i która musi bronić swoich racji.

 

Podstawą wywarcia dobrego pierwszego wrażenia są też tak prozaiczne rzeczy, jak dbanie o czysty wygląd, umyte włosy, zadbane ręce i paznokcie , czysty ubiór i buty, na które podobno ludzie zwracają szczególną uwagę. Jeżeli mój ubiór i ja sama wyglądam niechlujnie, ktoś inny może pomyśleć, że całe moje życie wygląda podobnie, czyli jest w opłakanym stanie.

 

 

Poruszająca się z gracją Zosia, uśmiechnięta, słuchająca mnie z uwagą, wywarła na mnie pozytywne wrażenie pomimo moich mieszanych uczuć, z przewagą tych negatywnych co do tego, czym się zajęła . Nie oceniam moralności  Zosi, ale mogę ocenić to, że wie, jak zrobić na kimś dobre pierwsze wrażenie.

 

Kinga Frąckiewicz, psycholog

 

 

 

 

 

 

Chcesz mieć dostęp do większej ilości artykułów? Załóż bezpłatne konto i sprawdź co jeszcze zyskasz >>

 

Komentarze z Facebooka:

Napisz co myślisz - pytania i merytoryczne komentarze zawsze mile widziane!

Jak kupować? Wybierz produkt odpowiedni dla Ciebie Podaj nam swoje dane Dokonaj opłaty Aktywacja następuje w ciągu 24 godzin od momentu wpłaty środków