O miłości. Bardzo ważne!

miłośćOd wielu miesięcy planujemy wspólne wakacje z partnerem. Nie możemy się doczekać, kiedy wreszcie będziemy mieć czas tylko dla siebie. Marzymy o błogich chwilach relaksu, w czasie których będziemy mogli cieszyć się sobą, a codzienne problemy nie będą nam przysłaniać radości bycia razem. Wreszcie będzie można zwolnić, zapomnieć na kilkanaście dni o pracy i stresie, aby czas urlopu w pełni wykorzystać - tak, jak oboje tego chcemy.

 

W końcu jedziemy na upragniony urlop, niestety szybko okazuje się, że wcale nie jest spełnieniem marzeń. Wprawdzie kurort jest dokładnie taki, jak obiecywało biuro podróży, a pogoda dopisuje, ale jednak coś nie gra.

 

Orientujemy się, że tym „nie pasującym elementem" jest osoba naszego partnera. Na początku jeszcze niezupełnie to sobie uświadamiamy, może nawet okłamujemy się tłumacząc sobie, że potrzebujemy trochę czasu, żeby się ze sobą oswoić, bo dawno nie przebywaliśmy ze sobą sam na sam. Tymczasem każdy organizuje sobie czas po swojemu - tak, jak do tego przywykł na co dzień i drugi z partnerów zdaje się nie mieć nic przeciwko temu. Jednak gdy sytuacja nie ulega zmianie przez kolejne dni i nie szukamy punktów wspólnych z partnerem, a wręcz chodzimy własnymi, osobnymi ścieżkami, wówczas nie da się już uniknąć pytania:

 

Czy coś nas w ogóle jeszcze łączy?

To pytanie może przerażać. No bo jak to? Przecież żyjemy ze sobą zgodnie, dobrze się dogadujemy, wspieramy, uzupełniamy. Można by rzec: jesteśmy dobraną parą. Czy to możliwe, że się po prostu „odkochaliśmy"?

 

Gdy padło już takie pytanie - niekoniecznie w kierunku partnera, ale do nas samych, nie ma sensu odpowiadać pochopnie. Samo pytanie można rozłożyć na kilka pomniejszych. Jaka jest moja definicja miłości? Czego oczekuję od związku? Czego oczekuję od partnera? Co mogę i chcę dawać w zamian? Na jakich fundamentach buduję swój związek? Kiedy uznaję związek za udany? Co jest sygnałem ostrzegawczym, że dzieje się coś złego? Czy dobrze znam partnera i jego potrzeby? Czy dobrze znam siebie i moje potrzeby? Na jakich wartościach opiera się nasz związek? Jakie korzyści czerpiemy z bycia razem? Co cenię w partnerze? Dlaczego zdecydowaliśmy się wejść w ten związek przed laty?

 

Te pytania są o tyle trudne, że niektórych z nich jeszcze nigdy sobie nie zadawaliśmy. Jeśli uda nam się udzielić szczerej odpowiedzi, zwiększymy świadomość nie tylko na temat aktualnego związku, ale też naszych oczekiwań dotyczących związków partnerskich w ogóle. Dodatkowo, gdy nasz partner zrobi to samo - zyskamy pełny ogląd sytuacji i kondycji naszego związku.

 

Wróćmy jednak do naszego zdziwienia wakacyjnym zobojętnieniem. Z pewnością nie należy popadać w panikę, czy robić drugiej stronie wyrzutów w stylu: „to już mnie nie kochasz?!" Cokolwiek było przyczyną obecnej sytuacji, nie stało się z dnia na dzień. Już od jakiegoś czasu niepostrzeżenie oddalaliśmy się od siebie, a wspólny urlop tylko wyeksponował dzielący nas dystans. Przyczyny „rozpadu pożycia" u każdej z par mogą być odmienne, jednak u wielu z nich można zaobserwować podobną genezę.

 

Błąd w systemie edukacji

„Mit miłości romantycznej" to ogromny problem społeczny, z którego wielu nie zdaje sobie sprawy. Wychowywanie młodych ludzi w przekonaniu, że w miłości chodzi o znalezienie „tego jedynego" na całe życie, a zaraz potem już będą żyć „długo i szczęśliwie" jest ich oszukiwaniem. W tej „edukacji" pomija się takie elementy, jak chociażby konieczność pracy nad związkiem i nad sobą, co w rezultacie skutkuje rozczarowaniem, gdy po pierwszych niezwykle silnych emocjonalnie uniesieniach odzyskujemy „ostrość widzenia". Dostrzegamy wtedy, że partner się zmienia, że ma swoje potrzeby, że ma inne poglądy itp.

 

Oczekując sielankowego, zgodnego współżycia liczymy na to, że partner został nam dany „raz na zawsze" i nie musimy już nic robić. Nic bardziej mylnego. W związek wchodzimy dobrowolnie i dobrowolnie w nim pozostajemy, a zatem warto byłoby się postarać, żeby nam w nim było po prostu dobrze. A to nie zawsze jest proste. Tym trudniej im bardziej uwierzyliśmy w romantyczną miłość aż po grób, bo taka miłość po prostu nie istnieje. Choćby z biologicznego punktu widzenia, nie jesteśmy w stanie dłużej trwać w stanie tak podwyższonego pobudzenia emocjonalnego, jak przy zakochaniu. Słusznie więc komentuje się wygasanie reakcji fizjologicznych (odczuwanych np. jako „motyle w brzuchu") mówiąc, że „coś się wypaliło".

 

Gdy pierwsze emocje zakochanych opadają nadchodzi moment, w którym ludzie odpowiadają sobie na pytanie, czy chcą być razem i wspólnie iść dalej przez życie. I na tym etapie również nikt nas nie wyprowadza z błędu, gdy zadręczamy się poczuciem winy, że nasze uczucia do partnera już nie są tak silne, jak na początku. A szkoda, bo gdybyśmy byli świadomi, że to naturalna kolej rzeczy, ze spokojem przyjmowalibyśmy następstwa etapu zakochania. Moglibyśmy się skupić na budowaniu stabilnego fundamentu pod związek, który będzie się opierał na czymś więcej, niż tylko na ulotnych uczuciach.

 

Równoległe życie

Jedną z przyczyn kryzysów dotykających pary jest długotrwały proces zaniedbywania związku. Dotyczy to najczęściej par z dłuższym stażem. Bardzo łatwo go przeoczyć lub zbagatelizować. Gdy zamieszkujemy razem, dzielimy się obowiązkami domowymi, a dodatkowo każdy co rano wychodzi do swojej pracy, okazuje się, że już niewiele czasu pozostaje na pielęgnowanie związku.

 

Kobietom wydaje się, że nie ma nic ważniejszego, niż doprowadzenie domu do najlepszego porządku, a mężczyźni przedkładają pracę nad rodzinę pod pretekstem finansowego zabezpieczenia. Po jakimś czasie okazuje się, że partnerzy nie mają dla siebie czasu, bo zawsze jest coś ważniejszego do zrobienia. Na początku to może niepokoić, ale szybko przyzwyczajamy się do tego, że żyjemy obok siebie, każdy zajęty swoimi sprawami.

 

Przez cały ten czas może nam się wydawać, że jesteśmy świetnie dobrani, że bezkonfliktowo dzielimy się domowymi pracami, że dobrze nam się razem mieszka. Nie zauważamy jednak, że nasze rozmowy dotyczą już tylko załatwiania bieżących spraw, organizacji życia rodzinnego, troski o dzieci. Dochodzimy do perfekcji w realizowaniu wspólnego życia, w którym zaprojektowaliśmy wszystko, poza miejscem dla nas obojga.

 

Wakacje są jedną z wielu okazji, w której mamy okazję zobaczyć, jak bardzo się od siebie oddaliliśmy. Ze zdumienia przecieramy oczy z powodu ujawnienia się upodobań partnera, które wydają nam się całkiem nowe. Dziwimy się, że już się nie boi pływać, albo zaczął jeść owoce morza, których nie znosił. Nagle mamy wrażenie, że nic o sobie nie wiemy. Widzimy prawie obcego człowieka, zupełnie niepodobnego do obrazu partnera, który mamy w głowie. I wtedy uświadamiamy sobie, że coś przegapiliśmy. Nie aktualizowaliśmy na czas wiedzy o partnerze, nie opowiadaliśmy sobie nawzajem o tym, co się w nas zmieniło. Najprościej mówiąc: nie interesowaliśmy się sobą.

 

Miłość w trzech odsłonach

Spadek zainteresowania sobą może być spowodowany wieloma czynnikami. W pewien sposób jest naturalną koleją rzeczy, gdy pozostawiamy związek samemu sobie. Konsekwencją wiary w dozgonną romantyczną miłość jest przeświadczenie, że skoro pojawiła się nagle z taką intensywnością, to powinna w takiej formie trwać, w przeciwnym wypadku oznacza to, że się skończyła. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że miłość jest dynamiczna i w różnych jej fazach objawia się inaczej. Naukowcom udało się nie tylko wyodrębnić te fazy, ale też wskazać podstawowe „budulce" miłości. Należą do nich namiętność, intymność i zaangażowanie i w dokładnie takiej kolejności się pojawiają.

 

W pierwszych fazach związku namiętność jest bardzo silnym spoiwem, więc na tym etapie nie musimy się zbytnio mentalnie angażować, aby związek przetrwał.

Namiętność jest potężną siłą napędową samą w sobie i tak długo, jak partnerzy ją odczuwają, związek trwa.

Intymność z kolei jest tym, co zbliża ludzi do siebie. To jest wzajemna ciekawość, radość z odkrywania drugiej osoby, nabieranie zaufania, dzielenie się problemami i sukcesami, lubienie się, chęć przebywania w swoim towarzystwie.

Intymność pojawia się stosunkowo wcześnie i ma wpływ na wzajemną atrakcyjność. Jeśli druga połówka nas fascynuje, podziwiamy ją, cenimy, mamy ochotę pytać ją o opinie, partner automatycznie czuje się ważny, doceniany, jeszcze bardziej się otwiera.

Ta intymna więź zwykle potrafi utrzymać związek jeszcze na długo po wygaśnięciu namiętności, gdy para wchodzi w fazę przyjaźni.

Ostatnim elementem miłości jest zaangażowanie, które - jeśli utrzymuje się na stałym poziomie - decyduje o długości trwania związku i jego jakości. Zaangażowanie w związek przychodzi wraz z decyzją o byciu razem zaraz potem, jak pierwsza fascynacja erotyczna ustępują miejsca innym wartościom.

Od chwili, w której para postanawia być ze sobą, to właśnie zaangażowanie sprawia, że chcemy pracować nad związkiem i nad sobą po to, żeby utrzymać relację w jak najlepszej formie. Łatwo to zaobserwować u par z dłuższym stażem, gdy mimo iż namiętność wygasła, a intymności już się nie pogłębia, ludzie są dla siebie serdeczni i żyją w taki sposób, aby każde z nich czuło się w takim związku dobrze.

 

Z chwilą gdy tacy partnerzy przestają się angażować, związek umiera. W takim momencie rzeczywiście można uznać, że parę już nic nie łączy.

 

Porozmawiajmy o nas

Niezależnie od tego, co doprowadziło nas do miejsca, w którym poddajemy w wątpliwość sens dalszego bycia razem, warto takie okoliczności przyjąć za dobrą monetę. Niech będzie to pretekst, żeby porozmawiać o nas i o tym, co się między nami dzieje.

 

Bywa, że pary nigdy takich rozmów nie prowadzą, nie znają swoich oczekiwań i potrzeb. Udzielenie sobie nawzajem szczerych odpowiedzi na podstawowe pytania o to, co dla nas ważne, może być punktem zwrotnym w naszej relacji.

 

Trzeba się jednak przygotować na różne ewentualności. Może się okazać, że taki kryzys to najlepszy moment, aby zacząć pracować nad związkiem, gdy obojgu partnerów na nim zależy. Ale równie dobrze wakacyjne przeczucia mogły tylko potwierdzać, że zmierzamy w zupełnie różnych kierunkach i nadszedł czas na rozstanie. W obu przypadkach, gdy nie jesteśmy w stanie sami sobie poradzić, możemy zwrócić się do specjalistów, którzy pomogą znaleźć drogę i najlepsze rozwiązanie.

 

Pozdrawiam Cię serdecznie,
Magda Urbanek-Hudziak
psycholog
Psychorada.pl    

___________________________________________________________________________________________________________

Jak rozwiązać intymne problemy w Twoim związku
- profesjonalnie, skutecznie i anonimowo?

__________________________________________________________________________________________________________

Chcesz mieć dostęp do większej ilości artykułów? Załóż bezpłatne konto i sprawdź co jeszcze zyskasz >>

 

Komentarze z Facebooka:

Napisz co myślisz - pytania i merytoryczne komentarze zawsze mile widziane!

Jak kupować? Wybierz produkt odpowiedni dla Ciebie Podaj nam swoje dane Dokonaj opłaty Aktywacja następuje w ciągu 24 godzin od momentu wpłaty środków