Niezastąpiony jak Michał Pazdan

michal-pazdan-euroWiele osób na pewno nie raz spotkało się z człowiekiem niezastąpionym. Praktycznie co kilka zdań bez przerwy o tym przypomina, mówiąc „gdyby nie ja, to….”.

Prym wiodą tu kobiety, które z lubością kulturową biorą na siebie przeważnie zbyt wiele (sama wiem o tym bardzo dobrze), a potem ledwo zipiąc, jakoś dają radę w myśl powszechnie obowiązującego nurtu Matki-Polki, Siłaczki, czy Supermenki. Nie ma to jak wziąć na siebie wszystkie sprawy związane z zawiadywaniem domem, balkonem, mężem, jego pracą, dziećmi, sprawami przedszkola i szkoły, swoją pracą rzecz jasna też, a także rodzicami,  teściami, dalszymi członkami rodziny, wszelkimi uroczystościami i zlotami rodzinnymi, by w oczach niedających sobie rady z żadnymi obowiązkami osobami, stać się w ich (ale bardziej we własnych) oczach perfekcyjną panią domu, matką, żoną, kochanką, społeczniczką, sąsiadką, przyjaciółką i oczywiście przodowniczką pracy. Im więcej zajęć tym lepiej. Należy też zapamiętać, bo nie da o tym zapomnieć, że żadnej z czynności, które wykonuje nikt nie zrobi tego lepiej niż ona, bo jest niezastąpiona. A jakby ktoś w to zwątpił to na 100% wypomni.

 

Jest też Pan Niezastąpiony, który przeważnie bardzo wiele obiecuje, a potem niewiele jest z tego efektów. Może też rozpoczynać wiele różnych przedsięwzięć i żadnego z nich nie kończyć. Za to świetnie kończy zdanie „gdyby nie TY, to bym wszystko zrobił!”. Co oczywiście nie jest prawdą, bo gdyby pan dostaje szansę na wykonywanie tego co chce osiągnąć, szybko okazuje się, że nie jest w stanie tego zrealizować z powodu różnych innych przeszkód, które zaczynają się od „gdyby nie……. to by się udało”.

 

W obu przypadkach winą za ten stan można obarczać system wychowawczy, w którym ludzie byli wychowywani. Wzorce utrwalane w rodzinie przez 20 lub więcej lat po prostu są i rzadko kto je sobie uświadamia. Co więcej mało kto uważa te wzorce za złe, bo jak podważać zasady wyniesione z domu? Można więc przystać na taki stan rzeczy i godzić się z sytuacją, że „jestem jaki jestem” i  macie mnie akceptować w 100%, albo spojrzeć obiektywnie na to co w życiu za często „zgrzyta”, poobserwować konkretne sytuacje i zacząć je naprawiać. Na tym polega rozwój osobisty.

Powód dla którego warto zajmować się doskonaleniem siebie jest bardzo prosty – można stać się Niezastąpionym przez Wielkie eN w dobrym tego słowa znaczeniu.

 

A ja wolę TV

Od czego zacząć? Przede wszystkim od zmniejszenia ilości oglądania telewizji. Zespół prof. Boba Hancoxa i Lindsay Robertson z Universytetu w Otago już w latach 70. XX w zaobserwował, że dzieci siedzące przed TV w dorosłości przejawiały cechy osobowości antyspołecznej i z większym prawdopodobieństwem miały na swoim koncie wyroki skazujące. Ryzyko wyroku było o 30% wyższe niż u dzieci oglądających TV  w małym zakresie czasowym. Czas podczas którego ogląda się telewizję, można spożytkować na coś bardziej kreatywnego. Tak zrobił nasz środkowy obrońca Michał Pazdan.

 

Z cicha pękł

Podczas każdego meczu naszej reprezentacji podczas ME 2016 dawał z siebie wszystko. Jednak to co robił podczas meczu z Portugalią, gdzie niezwykle skutecznie utrudniał grę samemu Cristiano Ronaldo, było fantastyczne.

29-letni  niezbyt znany szerokiej publiczności gracz z Legii Warszawa (wcześniej Jagiellonia Białystok, Górnik Zabrze, Hutnik Kraków) krył legendę piłki nożnej bez kompleksów i niepewności. Z wielkim poświęceniem i zaangażowaniem. Trzeba mieć mocny kręgosłup moralny, poukładane cele i aspiracje życiowe, by nie zderzyć się z legendą, ale ją na oczach milionów widzów pokonać. W dodatku zrobił to zawodnik w którego niewielu początkowo wierzyło.  Złość CR na naszego zawodnika (i innych również) była widoczna niemal od początku meczu. Było widać, że Ronaldo nie spodziewał się, że ktokolwiek  będzie w stanie z nim się mocować na boisku. Po meczu z Polską francuscy dziennikarze  krytykowali go za zbyt samolubną grę, podejmowanie złych decyzji a także przeciętną grę.

 

To przypomina bajkę o brzydkim kaczątku (nie ujmując oczywiście Michałowi urody i perfekcyjnej fryzury ;) Andersena, w które ani kacza mama, ani nikt inny z rodziny nie wierzył, a całe kacze stadko traktowało je po macoszemu, jako pewnego rodzaju dziwoląga wśród kaczek. Dopiero zobaczenie łabędzi spowodowało, że kaczątko rozwinęło skrzydła, wzbiło się w niebo i zaczęło latać wreszcie we właściwej lidze.

Bajka Andersena jest jedną z moich ulubionych od wczesnego dzieciństwa, pokazuje bowiem, żeby zawsze pokładać wiarę w sobie, wierzyć we własne możliwości, mieć nadzieję, że dla każdego przyjdzie czas zwycięstwa.

 

Mieć kota na punkcie piłki

Jeśli chce się odnosić sukcesy w piłce nożnej, to obowiązkowo poza dobrą piłką trzeba mieć swojego ukochanego kota. I nie jest to żart. Neurolog Patrick House z Uniwersytetu Stanforda (nie z jakiegoś byle jakiego ale właśnie Stanforda) odkrył i potwierdził, że drużyny które awansują do ćwierć finałów, reprezentują kraje w których odsetek toksoplazmozy czyli choroby przenoszonej przez koty jest najwyższy. Ostatnie dane z roku 2006 Brazylia (67% zakażeń), Argentyna (52%), Francja (45%), Hiszpania (44%) i Niemcy (43%). To są drużyny, które wygrały 8 z ostatnich 10 Mistrzostw Świata.

Idąc dalej kociarze żyją dłużej, bo koty ułatwiają leczenie. Przede wszystkim swoją obecnością i przytulaniem się do człowieka, wprowadzają w dobry nastrój, uspokajają, odprężają mięśnie, przywraca sprawność fizyczną. Koty są idealnymi lekarzami, nie trzeba im mówić gdzie boli, ponieważ kot sam odnajduje źródło bólu i kładzie się w tym miejscu, robiąc z siebie ciepły, mruczący okład. Co więcej mój kot, zawsze wiedział pierwszy, że jestem w ciąży, co demonstrował kładąc mi się na brzuchu. Ja orientowałam się w temacie nieco później ;)

Ale to nie wszystko osoby posiadające kota w domu są mniej narażone na zawał i choroby układu krwionośnego, astmą i niektórymi alergiami.

Koty są cudowne (o ile nie ma się alergii na sierść) na wiele zaburzeń psychologicznych. Należą do nich min. łagodzenie depresji, pomagają w zaburzeniach emocji, nadpobudliwości, lękach, wycofaniu społecznym, ADHD czy zespole Downa, a także stymulują cały rozwój psycho-ruchowy.

 

Jak stać się niezastąpionym

(w dobrym tego słowa znaczeniu)

Recepta na sukces jest bardzo prosta. Ustalić plan, TV zamienić na pasję, przestać się bać najlepszych, przygarnąć kota.

 

Pozdrawiam serdecznie
Aneta Styńska
psycholog, psychoedukator, trener

Chcesz mieć dostęp do większej ilości artykułów? Załóż bezpłatne konto i sprawdź co jeszcze zyskasz >>

 

Komentarze z Facebooka:

Napisz co myślisz - pytania i merytoryczne komentarze zawsze mile widziane!

Jak kupować? Wybierz produkt odpowiedni dla Ciebie Podaj nam swoje dane Dokonaj opłaty Aktywacja następuje w ciągu 24 godzin od momentu wpłaty środków